Na świecie chodzi dużo natrętów, ludzi, którzy jakoś nas denerwują, ale duża część z nich nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, jak odbieramy ich zachowania. Prawdopodobnie do tego typu osobowości kwalifikuje się większość głaskaczy, czyli osób które bez pytania mizdrzą się do twego czworonoga.
Osoba, którą ja zaliczam do głaskaczy, wbrew pozorom nie zawsze głaszcze... Gwiżdże, cmoka, nawołuje, przemawia słodkim tonem do psa, właściciela na drugim końcu smyczy nie zauważając, bo przecież z pewnością się tylko przypadkiem przyczepił do drugiego końca tej linki, czyż nie? Pies przecież to dobro publiczne i nie obchodzi go to, że np. ktoś ćwiczy z nim skupienie w rozproszeniach czy spokojne chodzenie na luźniej smyczy. A zwierzę nie mogąc przyjść do głaskacza (tak, tak ten wredny człowiek z linką jednak jej nie puszcza) najczęściej wyrywa się, co jeszcze bardziej zachęca do dalszego nawoływnia...
A inny typ natręta to już głaskacz właściwy, który ni stąd ni zowąd rzuca się z łapskami na czworonoga nie pytając o pozwolenie (bo przecież pies na peeewno nie może być przeraźliwie bojaźliwy, reagować agresywnie w stresujących dla niego sytuacjach, czy być w trakcie szkolenia). Pół biedy, gdy pies tolerancyjny i przeczeka w spokoju "miłego gościa", ale też w drugą stronę, gdy zacznie za bardzo się spoufalać (tj. np. skakać, lizać po wszystkim co jest w jego zasięgu... jak Mariodog) to też źle. I tu głaskacz ma dwie opcje: ucieczkę i powiedzenie "idź, idź piesku" lub dalsze mizianio-odpychanie mające uciszyć psa (tak, tak nie działa).
A gdyby tak kulturalnie spytać? Czy mogę pogłaskać psa (i, o zgrozo, poczekać na odpowiedź!)? Hmm... nie wydaje się zabójczo trudne, czyż nie? Nie uważaj za ujmę dla dumy odmowy, ponieważ właściciel, znając swego towarzysza, ma swoje powody i z pewnością robi to trosce o psa. Może również cię poprosić o wykorzystanie cię do swoich celów, np. uczenia psa spokojnego witania z obcymi. W takim wypadku wykonuj jego polecenia, a prawdopodobnie będzie ci dane trochę pogłaskać ;)
A więc, jeśli jakiś głaskacz trafi na moje wypociny mam nadzieję, że zapamięta, że cmokanie do nieznanego, napotkanego psa nie jest w najlepszym guście i warto się zwrócić najpierw do człowieka, który stoi obok psa :)
Człowiek Mariodoga
Wiele psów z powodu urazu, przebytego niedawno zabiegu chirurgicznego, nieukończonego jeszcze treningu, ciężkiej przeszłości w schronisku lub u niekochających właścicieli i z innych powodów, na nieproszony kontakt reaguje strachem a czasem i agresją. Osoby, które o tym nie wiedzą, często wprost "rzucają się" na nie głaszcząc, zagadując i próbując nakłonić do zabawy. Dla "Żółtego psa" taka sytuacja to wielki stres, który niekiedy kończy się nawet zaatakowaniem człowieka. Nie dlatego, że pies jest z natury agresywny, a dlatego, że potrzebuje więcej przestrzeni.
~ zpazurem.pl
A więc gdy zobaczymy piesa ze "śmieszną" wstążeczką przyczepioną do obroży czy smyczy dajmy mu więcej miejsca i nie zaczepiajmy.


JESTEŚ SUPER A TWOJE RADY SOM EKSTRA PISZ DALEJ!11111!!!111!!!ONEONE!!11!ONE
OdpowiedzUsuń